Swoje Cape Verde możesz mieć wszędzie

Cape Verde = Cabo Verde = Wyspy Zielonego Przylądka = ojczyzna Cesarii Evory = marzenie niektórych miłośników podróży. Jedno z ostatnich miejsc na naszej planecie, gdzie cywilizacja jeszcze nie zapaskudziła reklamowymi bilbordami pięknych krajobrazów.

I ja tam byłam, Cape Verde dla siebie odkryłam, miejscowe przysmaki próbowałam, tutejsze napoje piłam, ocean chłonęłam, a on chciał mnie pochłonąć, gdy oceaniczne fale osiągnęły zawrotne wysokości. Ale jednak nie pochłonął, może dlatego, żebym mogłam chodzić jego brzegiem na długie spacery i spotykać różnych ludzi?

Spotykałam uśmiechniętych mieszkańców wyspy, w małej rybackiej osadzie, przy drewnianym pomoście, wchodzącym w ocean, gdzie wczesnym rankiem rybacy przypływali ze swoimi zdobyczami. Powtarzali oni często na powitanie, w trakcie rozmowy i na pożegnanie, zwrot „no stress”. Wkrótce przekonałam się, że to jest swoisty „znak firmowy” Wysp Zielonego Przylądka, można go spotkać wszędzie: na bransoletkach, tiszertach, sukienkach, murach domów, pamiątkach etc. Taki slogan dla turystów, czy bardziej zaklinanie rzeczywistości przez tubylców, którzy żyją w niełatwych warunkach? Bo często bieda, brak pracy, brak ziemi uprawnej… Ale powtarzają „no stress” i uśmiechają się. Potrafią cieszyć się rozmową, chwilą, kolorami, spotkaniem, śpiewem, tańcem o zachodzie słońca, wieczornym graniem w piłkę nożną na plaży, treningiem na plażowej siłowni skonstruowanej z różnych dziwnych sprzętów, wyplataniem sznurkowych bransoletek „no stress”, które przyjezdni często kupują po kilka sztuk w różnych kolorach.

Radość chwili, docenianie drobiazgów…

No dobrze, ktoś powie, w takich okolicznościach przyrody jest łatwiej. Otóż wcale niekoniecznie. Bo widziałam też sytuacje, w których ludzie właśnie w tych bajecznych warunkach psuli sobie życie wzajemnymi pretensjami i żalami, które przywieźli z daleka, żeby je wylać właśnie na tej pięknej plaży i zamanifestować swoje niezadowolenie ze wszystkiego… więc można i tak.

Ale wybór należy do mnie, czy chcę się cieszyć ciekawą rozmową, spacerami, ciszą, drobiazgami, pięknymi okolicznościami (w różnych miejscach świata, ale też w swojej dzielni), czy doszukiwać się powodów do narzekania tam, gdzie jestem.

Swoje Cape Verde możesz mieć wszędzie… od ciebie zależy jakie ono będzie.

I choć mówię uczestnikom warsztatów, że nie ma życia bez stresu, a jest też stres pozytywny, to włożyłam na rękę bransoletkę „no stress”, na pamiątkę pobytu na wyspie, na której po raz kolejny postanowiłam, że życie jest zbyt krótkie, żeby nie celebrować chwil.

A jakie i gdzie jest Twoje Cape Verde?

Aha, Wyspy Zielonego Przylądka najwięcej zielonego mają w nazwie, może właśnie wbrew temu, że są to wyspy pustynne. To jeszcze jeden argument za tym, że swoją zieleń też możesz odnaleźć tam, gdzie chcesz. Ja niedawno zachwycałam się zielenią w okolicach Złocieńca na Pojezierzu Pomorskim, ale to już inna historia…

Barbara Popławska

Coach

P.S. A na zdjęciu radość po miłej rozmowie z Fatimą i Mariją – artystkami mieszkającymi na jednej z Wysp Zielonego Przylądka – na temat Fridy Kahlo, bo zapytały mnie, cóż to za kobieta na mojej koszulce. Bardzo to miłe wspomnienie spotkania twórczych kobiet.

Po prostu cisza

Uczestnicy prowadzonych przeze mnie Warsztatów Emocjonalnych przyzwyczaili się do bardzo różnych moich pytań.

Jakiś czas temu zapytałam: „Po co nam cisza?”.

Uważam, że to jedni z lepszych adresatów, zważywszy na prawie wrośnięte w ich uszy słuchawki i na fakt, że to wokaliści wykonujący różne gatunki muzyczne.

Po namyśle odpowiedzieli, że cisza jest bardzo potrzebna:

  • do wsłuchania się w siebie i swoje uczucia
  • do uspokojenia się po dużych emocjach
  • żeby usłyszeć innych
  • żeby odnaleźć siebie
  • żeby lepiej słyszeć
  • żeby odpocząć
  • żeby usłyszeć swoje prawdziwe myśli
  • żeby lepiej poznać samego siebie
  • żeby zrozumieć własne pragnienia
  • do nauki
  • żeby móc ze sobą porozmawiać
  • żeby się skupić, skoncentrować
  • żeby się uspokoić
  • żeby przemyśleć różne sprawy
  • żeby pomarzyć
  • do relaksacji
  • do rozluźnienia
  • do oczyszczenia umysłu
  • do snu
  • do radości
  • do spokoju
  • do tworzenia
    Ucieszyły mnie te odpowiedzi i refleksje. A może jeszcze bardziej, że ci, których widuję zazwyczaj ze słuchawkami w uszach tym razem wyszli po warsztatach bez nich. Może to święto ciszy potrwa choć chwilę?

A Ty do czego potrzebujesz ciszy?

Barbara Popławska

coach