Limerykowy bilans roku

Raz pewien terapeuta z Warszawy 
Limeryk napisać chciał dla zabawy.
Lecz choć ględził o sempiternie Maryni,
To co żart jakiś poczynił,
Wciąż zahaczał o fundamentalne sprawy.

Pewna coach w poradni
Miała język bardzo dosadni.
Co powiedziała,
To zagwizdała,
Żeby zmieściło się w składni.

Bajki dorosłych” kończą rok podwójnie, bo rok temu odbyła się prapremiera zarówno książki, jak i warsztatów, którym nasza książka towarzyszy. W tym czasie odwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc na zaproszenie ciekawych osób. Ćwiczyliśmy z uczestniczkami i uczestnikami warsztatów ich mocne strony, inteligencję emocjonalną, storytelling, myślenie kreatywne i śmiechoterapię. Limeryki, które napisaliśmy w każdym z tych miejsc, to świetna gimnastyka mózgu, gdyż w bardzo krótkiej formie miniatury groteskowo-lirycznej o skodyfikowanej budowie: 5 wersów, rymy AABBA, trzeba umiejętnie zmieścić humorystyczną treść. Czasami ich osnową były wydarzenia z naszej warsztatowej podróży, a czasem wręcz przeciwnie, ku uciesze osób, którym czytaliśmy te limeryki 🙂 
Oto limerykowy bilans roku z pamiątkowymi zdjęciami.

Na prapremierę „Bajek dorosłych” w Poradni„W stronę zmiany”
Przybraliśmy plakatami i bajecznymi ilustracjami wszystkie ściany.
Uśmiechy z minami się wymieszały,
Opowieści ciekawe powstawały,
Świat stał się na tę chwilę radośnie zabajkowany.

Na oficjalnej premierze w BookBook w Warszawie
Było wesoło, twórczo i składnie.
Goście swoją bajkę stworzyli,
Wszyscy się bardzo ucieszyli,
Nawet trzaskający mróz nie przeszkodził w zabawie.

Poważne księgowe z ATA
Przeliczyły razem pół świata.
Kiedy chciały zbilansować cały,
Z „Bajkami dorosłych” się uśmiały
I wyszła dobrego humoru lokata.

Raz ślusarz w kawiarni 4Pokoje
Uraczyć chciał się pysznym napojem.
Zamówił cappuccino bez pianki,
W zamian naprawić miał wszystkie zamki,
A w każdym pokoju było drzwi dwoje.

Pewien ratownik medyczny na SWPS-ie
Swój strój roboczy na klamce powiesił.
Lecz gdy się odwrócił,
Ktoś mu go wyrzucił,
Więc musi pracować w pornobiznesie.

Raz kierowca zajechał do Terapeutycznej
Na temat zmiany opon prosić o wytyczne.
Recepcjonistka znad kubka herbaty
Rzekła: „Owszem, mamy warsztaty,
Lecz nie samochodowe, a psychologiczne”.

Pewna wesoła chórzystka w centrum Warszawy
Na Wilczej załatwić chciała zaległe sprawy.
Torebkę odpięła,
Kalendarz wyjęła
I wszystkie imieniny wyśpiewała. Dla wprawy.

Raz z plakatu na Wilczej dostrzegł Adam Driver,
Że odwiedził go niespodziewanie Darth Vader.
Lord mokre miał oczy,
Z tiszertu zeskoczył
I ciężko wysapał: „I’m your grandfather”.

Kreatywny storytelling na Wilczej 33 w Warszawie
Posłużył większej sprawie.
Kilka razy się spotkali,
Różne pomysły spisywali…
Może wkrótce popłyną łódką po Motławie?

Raz pewien lajkonik w Gdańsku
Pasjami oddawał się pijaństwu.
Na Zaspie wsiadł w taxi,
Lecz wcześniej się tak spił…
Dlatego nie z Gdańskiem kojarzy się Państwu.

Pewien fryzjer w Elblągu
Założył hodowlę wielbłądów.
A że było ich sześć,
Gdy nie miały co jeść,
Dorabiał sprzątaniem pociągów.

Pewien pocztmistrz w Tczewie
Malował obrazy na drzewie.
Kiedy liście pospadały,
Kolory mu się pomieszały.
Gdzie teraz maluje? Nikt nie wie.

Pewna dziewczyna z Rudy Śląskiej
Z TuLisMaNore lubiła zakąski.
A pewien chłopak na mopliku,
chciał dziewczyn zdobyć bez liku…
Kończymy, bo temat się robi zbyt grząski.

Pewien barman z Cieszyńskiego Zamku
Bardzo fachowo nalewał piwo z pianką.
I może niektórych tym bardzo zaskoczy,
że piwa się nie leje, a toczy.
Lecz co za różnica nad pustą już szklanką?

Dwoje bajkoopowiadaczy w Jastrzębiu Zdroju
Układało limeryk nad szklanką gazowanego napoju.
Myśleli nad rymem do „Jastrzębie Zdrój”,
Uparcie do głów przychodził im tylko… „znój”.
Cieszymy się, że wprowadziliśmy Was w stan wesołości, a może lekkiego niepokoju.

Raz pewien narciarz z Lublińca
Sempiternę całą miał w sińcach.
Wynajął Szerloka,
A ten mu w podskokach
Uciekać kazał do Tyńca.

Pewien bocian z okolic Wałcza
Zamiast klekotać uparcie miauczał.
Gdy w marcu do niego koty
Zbiegły się aż z Pluskoty,
Przeszło mu miauczenie i odtąd warczał.

Pewien ornitolog z Człuchowa
Egzotycznego węża w kieszeni chował.
Gdy byli w Warszawie,
Zgubili się w trawie…
Stąd cała afera prasowa.

Raz pewien fryzjer z Tucholi
Dentystę z Człuchowa ogolił.
Niechcący obciął mu ucho…
Nie uszło mu to na sucho!
W fotelu dziś krzyczy: „Oj, boli!”

Pewien kucharz z Białogardu
Jaj gotować nie umiał na twardo.
Co włączył kuchenkę,
To parzył się w rękę.
Dlatego po łokieć miał czarną.

Emerytowany listonosz w Złocieńcu
Planował założyć plantację kaczeńców.
Opłynął wszystkie jeziora,
Niejednego znalazł kaczora,
Lecz z ptaków nie zrobi się wieńców.

Barbara Popławska

Coach

Jacek Gientka,

Psychoterapeuta

Z „Bajkami dorosłych” w Tczewie, Gdańsku i Elblągu

Książka to dla autorów nie tylko zapach farby drukarskiej, miejsce na półce w księgarni (albo w bibliotece), ale przede wszystkim spotkania z Czytelniczkami i Czytelnikami. Dzielimy się zatem kolejną porcją fotografii i wspomnień z najnowszej trasy autorskiej. W połowie listopada 2018 r., dzięki sieci księgarni BookBook, Stowarzyszeniu FACT, Radiu Tczew i Telewizji Tetka odwiedziliśmy z naszymi warsztatami Tczew, Gdańsk i Elbląg.

Z każdego miasta przywozimy jeden magnes. Bywa, że zamiast niego historię o tym, dlaczego nie mamy magnesu :)

Czasem symbole pojawiają się w nieoczekiwany sposób. W trakcie tej trasy zwracaliśmy szczególną uwagę na mosty. Metafora łączenie odmiennych temperamentów, narodów, emocji – może banalna, wracała do nas ostatnio wielokrotnie .

Stachura napisał "Nie brookliński most". Nas na drugą stronę rzeki przeprowadził most ostródzki.

Pobudka o 5.00 rano, o 12.00 Radio Tczew, chwilę później Telewizja TeTka Tczew, szybki obiad i pierwsze spotkanie w BookBook w Tczewie. Ale tempo! A potem jeszcze podróż do Gdańska, gdzie zakończyliśmy dzień na Strzyży kolacją i długą rozmową w sympatycznym towarzystwie.

Takie piękne murale powitały nas w Tczewie

Po angielsku takie zdjęcie określa się "making of" albo "behind the scenes". Po polsku próba aparatu :)

A tu zdjęcie właściwe :)

Lubimy to zdjęcie - w Radiu Tczew

Telewizja Tetka Tczew. Kadr jak na teatralnej scenie

20 listopada byliśmy w Gdańsku. To dla nas symboliczne miasto z wielu bajkowych i poradnianych powodów (kto był na naszym gdańskim spotkaniu, ten je zna). Tu powstało wiele pomysłów i jest szansa, że sfinalizujemy następne inicjatywy. Śledźcie naszego bloga i fanpejdż na FB.

Plakat z Gdańska

Po spotkaniu w Gdańsku. Na pierwszym planie Alice :)

Ten Tramwaj jechał z nami przez całą Polskę - aż z Cieszyna

Zasłużony odpoczynek...

... w przyjemnym miejscu

W Elblągu dziarsko pomaszerowaliśmy na prawdopodobnie najnowsze Stare Miasto w Polsce. Było zimno i szukaliśmy miejsca, gdzie można się ogrzać i zjeść coś treściwego. Potem ciepłe przyjęcie w elbląskim BookBooku, po którym naładowani optymizmem wróciliśmy do Warszawy.

W Elblągu

Wegański bar uraczył nas górą smacznego jedzenia i zaleceniem zgodnym z ideą Akademii Śmiechu

Prawdopodobnie najbardziej roześmiana sesja tej trasy :)

Jacek Gientka

Psycholog, psychoterapeuta

Podróże „Bajek dorosłych”

„Bajki dorosłych” już od roku bawią Czytelników, jednocześnie dając im okazję do refleksji. W listopadzie 2017 r. z maszyn drukarskich zeszły pierwsze egzemplarze naszej książki.

To nie była ta maszyna, ale będąc w drukarni zachwyciliśmy się jej pięknem

Dużo dobrego przez ten czas się działo… Więc siądźcie przy kominku, zróbcie sobie gorącą herbatę z sokiem malinowym, bo chcielibyśmy pokazać, w ilu miejscach spotykaliśmy się z naszymi Czytelnikami.

W czerwcu, na zaproszenie sieci księgarni BookBook, gościliśmy w Złocieńcu. Przepiękne lasy, jeziora, gościnni ludzie – odwiedźcie koniecznie!

Niektórych złocienieckich jezior nie było w GPS

Byliśmy z „Bajkami…” na zaproszenie BookBook w wielu miejscach – poza wspomnianym Złocieńcem w Człuchowie, Tucholi, Białogardzie, Wałczu, Cieszynie, Lublińcu, Jastrzębiu-Zdroju, Rudzie Śląskiej, a wszędzie spotykaliśmy ciekawych, lubiących czytać, kolorować i głośno śmiać się, ludzi.

  Księgarnia Piastowska w Cieszynie

Złocieniec i "Królewna Śnieżka wygląda tak". Jacek Gientka pokazuje ilustracje Elżbiety Rowińskiej-Garbień

Ze słonecznikami w Białogardzie

Do Tucholi prawie się spóźniliśmy

  Spotkanie w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Człuchowie

Mnóstwo uśmiechu w Lublińcu

Naszą tradycją jest, że w każdym miejscu tworzyliśmy lokalny limeryk. Pisaliśmy, jak to artyści, których natchnienie czasem dopadnie znienacka, na czym popadnie: na kawałku papieru pakowego, zapisanej do połowy kartce z odzysku i oczywiście (to przecież klasyka gatunku) na serwetce.

Limeryk z Jastrzębia-Zdroju

Nie sposób powiedzieć o wszystkich wartych odwiedzenia miejscach, które zobaczyliśmy, o wartych spróbowania lokalnych potrawach, których spróbowaliśmy w naszej podróży… Ale o kilku wspomnimy.

Na Wzgórzu Zamkowym w Cieszynie można spróbować przejażdżki takim ekologicznym rowerem :)

Można też przysiąść sobie w bajkowym fotelu

Połczyn- Zdrój. Czasem warto nadłożyć drogi, żeby trafić w takie kolorowe miejsce

Można też pojechać w zupełnie inną stronę, żeby zobaczyć zachód słońca w Kołobrzegu

Ciastka i kawa to podstawa :) W Złocieńcu

W Czeskim Cieszynie kawy nie piliśmy. Kelnerka opowiedziała nam, kto to jest baraba...

... kontynuowaliśmy wieczór poznając historię tramwajów, które kiedyś jeździły po Cieszynie, a dojechały aż do Łodzi

"Bajki..." w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Jastrzębiu-Zdroju

Być w Cieszynie i nie zjeść słynnej kanapki ze śledziem?

W Złocieńcu mieszkaliśmy przy stadionie położonym w środku lasu

Taki widok z okna Dworku Cieszyńskim. Niezapomniany...

„Bajki dorosłych” dobrze czują się w podróży, a ich autorzy lubią kontakt z Czytelnikami. Do zobaczenia!

A jeśli chcielibyście nas zaprosić do siebie na spotkanie autorskie lub warsztaty prowadzone w oparciu o „Bajki dorosłych”, dajcie znać. Szczegóły i informacje kontaktowe znajdziecie pod tym linkiem.

Jacek Gientka

Psycholog, psychoterapeuta

Co nam przysłały poważne księgowe?

Dzień Kobiet w tym roku świętowaliśmy z grupą Kobiet w korporacji księgowych ATA Finance. Zostaliśmy tam zaproszeni do poprowadzenia autorskich warsztatów. Dlaczego teraz o tym wspominamy, skoro to było 8 marca, czyli ponad siedem miesięcy temu? Ano właśnie niedawno otrzymaliśmy podziękowanie od tej firmy. Tym większą ma ono dla nas wartość, że minęło tyle czasu, a owoce tych dwugodzinnych warsztatów uczestniczki zbierają ciągle jeszcze. Ten list bardzo nas ucieszył, bo po raz kolejny zobaczyliśmy sens tego, co robimy – z pasją, radością i dużym zaangażowaniem. Zamieszczamy tu cały list. Warto go przeczytać w całości, bo to jedna strona, a wiele treści. No i nie musicie zazdrościć księgowym takich warsztatów, możecie nas zaprosić do swojej firmy ☺

Barbara Popławska

Coach