Kochać każdy może, ale… nie każdy potrafi to okazać

Gdybyśmy zapytali znajomą bądź nieznajomą osobę, potencjalnie niezaburzoną, w jaki sposób okazuje się miłość drugiemu człowiekowi, prawdopodobnie (z ulgą, iż nie trafiła na zawiłe pytanie) odpowiedziałaby, że: przez przytulanie, pocałunki, miłe słowa, docenianie, chęć bycia blisko drugiego człowieka, dawanie mu wsparcia oraz poczucia bezpieczeństwa, przebywanie z nim „na dobre i na złe”, akceptację, wspólne spędzanie wolnego czasu, dbanie o drugiego człowieka i jego rozwój etc. Ale mogłoby się zdarzyć, że jednak trafilibyśmy na kogoś, kto uważałby, że okazuje swoją miłość poprzez ograniczanie wolności drugiej osoby, przemoc fizyczną bądź psychiczną w stosunku do niej, a mimo to żyjącą w złudnym przekonaniu, że łączy ją z ofiarą obopólna, prawdziwa miłość.

Z drugiej strony, gdy zastanowimy się nad swoimi relacjami z partnerem, dzieckiem, rodzicami, lub innymi znaczącymi dla nas osobami, zauważamy niejednokrotnie, iż pomimo tego, że bardzo nam na kimś zależy i darzymy tę osobę silnym uczuciem, to elementów okazywania miłości jest niewiele a czasami wcale ich nie ma. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego po raz kolejny możemy zastosować maksymę „łatwiej powiedzieć, niż zrobić”? Jasne, czasami dochodzimy do wniosku, że takie akurat są nasze relacje i jest nam z tym dobrze albo możemy uznać, że druga osoba przecież wie, że nam na niej zależy. Bywa też, że pomimo wrażenia, czasem nawet przekonania, że partner nie zasługuje na okazywanie mu miłości bo np. znęca się nad nami fizycznie bądź psychicznie, wciąż go „po cichu” kochamy. I dalej z nim jesteśmy. Czy aby na pewno w tym przypadku to nadal jest miłość?

Zdarzają się sytuacje, w których ktoś usilnie okazuje nam swoje uczucia a my niestety ich nie odwzajemniamy. Problem nie istnieje, jeśli potrafimy drugiej osobie powiedzieć wprost, że niestety my czujemy coś zgoła innego i możemy zakończyć naszą relacje lub ją przeformułować spotykając się z dojrzałą reakcją i zrozumieniem. Zdarza się. Nie można nikogo zmusić do miłości!

Niestety trudność z okazywaniem miłości drugiej osobie często związana jest zwyczajnie z tym, iż tego się nie nauczyliśmy. Tego typu umiejętności nabywamy przede wszystkim w domu rodzinnym, spotykając się z czułością rodziców wobec siebie i względem nas. Kiedy ten element nie występował, bądź nabierał dysfunkcyjnych cech, mógł skutkować w późniejszym, dorosłym życiu, poważnym problemem z okazywaniem uczuć. Albo tego nie będziemy robić, albo będziemy, ale w absurdalny sposób, albo tak zakamuflowaną metodą, że naszemu partnerowi trudno będzie zrozumieć, co tak naprawdę chcemy mu przekazać i będzie czuł się przez nas niekochany, odrzucony.

Istnieje wiele przyczyn, które mogły doprowadzić do takiego stanu rzeczy, a w konsekwencji utrudniać zbudowanie trwałej, szczerej relacji z drugim człowiekiem, relacji opartej na bliskości, poczuciu bezpieczeństwa, zaufaniu i wzajemnej akceptacji. Ludzie z taką blokadą nie tylko mają problem z zakomunikowaniem innym, że im na nich zależy, ale również z rozmową z partnerem na temat własnych potrzeb. Niejednokrotnie prowadzi to do konfliktów w związkach, wzajemnych pretensji i obarczania winą, a nawet do rozpadu relacji.

Wielokrotnie w gabinecie spotkałam się z sytuacją, gdy kobieta opowiadała o swoim lęku przed bliskością – bo dla jej partnera każde okazywanie czułości było wstępem do współżycia. Niejednokrotnie też słyszałam od mężczyzn, że czują się odrzucani przez partnerki, ponieważ one nie chcą z nimi współżyć, są w stosunku do nich oziębłe – czyli chyba nie kochają?

Co wtedy możemy zrobić? Możemy podjąć wyzwanie i próbować wypracować porozumienie w związku. To możliwe, chociaż może być trudne bez pomocy z zewnątrz. Wtedy warto udać się do specjalisty, który krok po kroku, czy to w terapii indywidualnej, czy partnerskiej, dołoży wszelkich starań, aby wesprzeć nas w poprawie jakości związku.

Elżbieta Rowińska-Garbień

Seksuolog, psycholog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *